Majówka [30 IV - 3 V 2015]


Ostatniego dnia kwietnia wieczorem, grupą w składzie 24 studentów i duszpasterz - brat Zygmunt, wyruszyliśmy  z Wrocławia na naszą stygmatykową majówkę. Musieliśmy przebyć wiele kilometrów aby dotrzeć do celu, naszego miejsca noclegowo-wypadowego, Ochotnicy Górnej. Jest to miejscowość położona w samym sercu pasma Gorców, 50km od Zakopanego. Pagórek goni pagórek, na łąkach pasą się owce i krowy, w oddali widać zapierające dech w piersiach szczyty Tatr.


W piątek udało nam się zdobyć najwyższy szczyt Gorców - Turbacz (1310 m n.p.m.). Na szlaku, ku naszemu zdziwieniu, leżało jeszcze sporo śniegu. Mieliśmy okazję zabawy w bitwę na śnieżki i lepienia bałwanów. Na szerokich łąkach rozkwitły miliony krokusów, które wyglądały niczym wielki, fioletowy, wiosenny dywan. Pomimo deszczowej pogody, chmury pozwoliły nam na wypatrzenie kilku charakterystycznych, tatrzańskich szczytów. Zjedzona w schronisku szarlotka dodała nam sił by dotrzeć z powrotem do naszej chatki. O gospodarzach, którzy udostępnili nam swoje gospodarstwo agroturystyczne warto wspomnieć, ponieważ byli to prawdziwi ludzie gór, mówiący tamtejszą gwarą. Gospodyni dogadzała nam przepysznym jedzonkiem, takim jak pierogi czy smaczna zupa jarzynowa. W sobotnie przedpołudnie zwiedziliśmy średniowieczny zamek Niedzica (zwany również Dunajcem), położony bardzo malowniczo tuż nad wielkim Zalewem Czorsztyńskim. Wraz z przewodnikiem, przez około dwie godziny poznawaliśmy to ciekawe, historyczne miejsce. Przeszliśmy się również po wielkiej zaporze na Zalewie i spróbowaliśmy oscypków i gofrów z pobliskiego targu. Udało nam się również zobaczyć uzdrowisko Szczawicę Zdrój, gdzie przedzierając się przez tłumy turystów spacerowaliśmy po miejskim, kolorowym deptaku i napiliśmy się zdrowych, mineralnych wód z górskich źródeł. Tego dnia wieczorem świętowaliśmy imieniny naszego duszpasterza, brata Zygmunta. Pokazaliśmy mu filmik z życzeniami, który nakręciliśmy dla Niego w prezencie. W niedzielę uświetniliśmy swoją obecnością Mszę Świętą, która odbyła się w pobliskiej kaplicy. Zorganizowaliśmy scholę i swoją obecnością daliśmy świadectwo żywej wiary. W drodze powrotnej udało nam się wstąpić na chwilę do tzw. Polskiej Jerozolimy wpisanej w 1999 r. na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. Klasztor i Bazylikę Matki Boskiej Anielskiej odwiedzał dwukrotnie nasz papież Jan Paweł II, więc i my musimy jeszcze kiedyś wrócić w to niezwykłe miejsce. Ostatnim punktem naszej majówki było delektowanie się papieskimi kremówkami, które zjedliśmy na pięknym, odnowionym rynku w Wadowicach.


To był bardzo udany wyjazd. Pierwszy w wiosennym sezonie i mamy nadzieję, a w zasadzie jesteśmy pewni, że nie ostatni.